Nauka

Ben Goldacre

The Guardian

Sobota 3 lipca 2010

Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu z bloga Bad Science, [Yeah well you can prove anything with science][1], za zgodą Autora.

Co robią ludzie, gdy skonfrontujesz ich z dowodem naukowym, który kwestionuje ich wcześniejsze poglądy? Często będą próbowali cię zignorować, zastraszyć, przekupić, pozwać za zniesławienie lub jakoś to sobie zracjonalizować.

Przedstawiamy dziś [film z konferencji TED][3], w którym [Michael Specter][1], autor książki „Denialism” opowiada o rosnącym strachu przed nauką. Ostrzega nas przed trendem, który dla rozwoju ludzkości może okazać się katastrofalny w skutkach. Czas trwania: 16 minut.

Lekarze, którzy uginają się pod naciskiem pacjentów, tworzą popyt

Ben Goldacre

[The Guardian][1]

Sobota 20 marca 2010

Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu z bloga Bad Science, [Doing nothing][2], za zgodą Autora.

W zeszłym miesiącu brytyjski rząd zaproponował projekt ustawy, pozwalającej farmaceutom na wydawanie tańszych odpowiedników zamiast drogich, markowych leków. W Timesie ukazał się list protestacyjny – spontaniczny protest lekarzy i pacjentów – podpisany przez różne grupy pacjentów i ekspertów, z pozytywnym echem w [gazetach o dużym formacie][3]. [Plan, aby przejść do tańszych leków, zaszkodzi pacjentom, twierdzą eksperci][4], donosił The Times. Mieli nawet studium przypadku: [Pacjent, który dostał zamiennik Seroxatu, źle się poczuł w ciągu dwóch dni][5].

Polecamy książkę [Roberta Sapolsky’ego][1] pt. „Dlaczego zebry nie mają wrzodów?”, którą PWN wydało niedawno w języku polskim.

Ben Goldacre

[The Guardian][1]

Sobota 28 listopada 2009

Tłumaczenie artykułu [All bow before the mighty power of the nocebo effect][2], za zgodą Autora.

W tym tygodniu Parlamentarna Komisja Nauki i Technologii analizowała materiał dowodowy stojący za decyzją MHRA, dopuszczającą, by etykietki pigułek homeopatycznych mogły zawierać niepotwierdzone badaniami twierdzenia o ich skuteczności. Tematem posiedzenia komisji była również refundacja homeopatii przez NHS.

Mam nadzieję że po dłuższej przerwie pozwolicie mi napisać mały, króciutki wpisik o tym, czym naprawdę jest medycyna zwana niekonwencjonalną. Myślę że tyle wystarczy, bo po co pisać potem o tym samym w kółko, prawda?

Ben Goldacre

[The Guardian][1]

Sobota 6 października 2007

Tłumaczenie artykułu [The trouble with herbals][2], za zgodą Autora.

[Ostatnie wiadomości][3], że ziołowe środki mogą być nieskuteczne lub niebezpieczne, są już nudne. Pójdź jednak ze mną w podróż poprzez czas (czas… czas…), aż do początków medycyny.

Choroby atopowe, takie jak AZS, astma czy alergiczny nieżyt nosa wydają się być niezmiernie rzadkie w takich społecznościach jak Papuasi albo australijscy Aborygeni wiodący taki tryb życia jak ich przodkowie. W tradycyjnych językach afrykańskich brakuje słów na określeń astmy czy egzemy. Jednak wynalazki XX wieku pomału zaczęły wkraczać i na te tereny. Wiadomo też, że gdy tylko ci ludzie zaczęli żyć zgodnie z zachodnioeuropejskimi normami, szybko zaobserwowano u nich wzrost zachorowań na choroby atopowe. Powiązano to z roztoczami kurzu domowego oraz zanieczyszczeniem środowiska. Czy taki związek faktycznie istnieje? A jeśli tak – czy ma on jakieś większe znaczenie?

Często nie zdajemy sobie sprawy, jak subiektywnie działa nasz mózg i jak bardzo może wpłynąć na postrzeganie rzeczywistości. Mózg ima się różnych sztuczek, żeby zinterpretować dane, których dostarczają nam nasze zmysły. Spójrzcie przykładowo na ten obrazek:

Instrukcja dla czytelników.

Na prośbę naszych czytelników, narzekających na trudności w zrozumieniu języka jakim są pisane artykuły naukowe, rozszyfrowujemy najczęściej używane wyrażenia.

Prezentowany artykuł ma już kilka lat, część informacji jest już przestarzała, ale jednak warto go przeczytać.

…nie zaszkodzi? Czy aby na pewno?

Oto dwa typowe mity na temat [medycyny alternatywnej][1]. Pierwszy to mit łapania się każdej okazji:

Może i nie sprawdzano klinicznie skuteczności tego leku, ale zawsze to jakaś szansa.

Drugi to mit nieszkodliwości:

Może i nie pomoże, ale przynajmniej nie zaszkodzi.

Zestawmy je razem. Jeżeli dany nie został przetestowany klinicznie, nie mamy dowodu jego skuteczności. Ale to nie wszystko, jest jeszcze druga strona medalu. Jeżeli lek nie był przebadany klinicznie, nie wiemy również, czy nie jest przypadkiem szkodliwy!

Rozwój inżynierii genetycznej i biologii molekularnej oraz wiedzy o procesach immunologicznych towarzyszących wielu chorobom doprowadził do stworzenia nowej generacji leków zwanych lekami biologicznymi. Leki te stały się obecnie alternatywą w terapii wielu chorób – zwłaszcza o podłożu autoimmunologicznym – w sytuacjach, gdy zawodzą środki tradycyjne. Zajęły one znaczącą pozycję w onkologii, endokrynologii, gastroenterologii i reumatologii. Wiąże się z nimi również duże nadzieje w leczeniu schorzeń dermatologicznych, np. łuszczycy. Być może leki biologiczne będą kolejnym przełomem w leczeniu AZS.

Główny zarzut pod adresem medycyny alternatywnej to brak eksperymentalnego potwierdzenia skuteczności. Osoby broniące medycyny alternatywnej zazwyczaj odpowiadają, że metod alternatywnych nie da się przetestować, ponieważ stosuje się tam, uwaga, indywidualne podejście do pacjenta. W związku z tym indywidualnym podejściem nie można wziąć po prostu grupy pacjentów z AZS i podać im tego samego specyfiku.

Czy rzeczywiście z powodu indywidualnego podejścia nie można testować metod alternatywnych? Argument ten jest najczęściej używany przez homeopatów, więc skupię się na tym przykładzie.

Jak sprawdzić, czy woda butelkowana różni się w smaku od kranówki? Niedawno sprawdziliśmy to razem z moją dziewczyną, stosując podwójnie ślepą próbę.

Myślicie że choroby alergiczne to wymysł nas, ludzi żyjących w XX i XXI wieku? Jeśli tak, to grubo się mylicie. Takie choroby istniały od dawien dawna, lecz ludzie prawdopodobnie nie zwracali na nie uwagi (jak bowiem ma się katar do epidemii tyfusu), lub mylono je z innymi chorobami (np. astmę z gruźlicą), albo mawiano iż dany osobnik jest „chorowity”.

Abstrakt Terapia biologiczna od wielu dziesięcioleci zajmuje istotne miejsce w leczeniu różnorodnych schorzeń z zakresu onkologii, endokrynologii, gastroenterologii i reumatologii. Działanie leków biologicznych jest związane z naśladowaniem funkcji prawidłowych białek ludzkich. Wiele leków biologicznych funkcjonuje jednocześnie jako tzw. modulatory odpowiedzi immunologicznej, angażując w walkę z chorobą siły odpornościowe chorego. W ostatnim czasie rozpoczęła się także nowa era leków biologicznych w dermatologii. W leczeniu chorób skóry znalazły zastosowanie przeciwciała monoklonalne, białka fuzyjne oraz rekombinowane białka ludzkie.

[Za Skeptico][1]

Po ostatnich odkryciach, że leki na receptę – włączając antybiotyki, anty-konwulsanty, stabilizatory nastroju i hormony płciowe – zostały znalezione w wodzie pitnej w Stanach Zjednoczonych, ujawniono, że inny zespół odnalazł leki homeopatyczne w wodzie kranowej:

W trakcie pięciomiesięcznych badań, nasze zespoły wykonywały testy wody pitnej 24 metropolii na obecność licznych preparatów homeopatycznych, włącznie z Arsenicum Album, Belladonna, Kali Carbonicum i Aurum Metallicum. Pomimo wykonania wielu wersji testów, oraz pomimo użycia najbardziej zaawansowanego sprzętu jaki był dostępny, nie byliśmy w stanie znaleźć nawet jednej molekuły z preparatu homeopatycznego w żadnej z próbek wody wodociągowej, które badaliśmy. O ile w przypadku leków allopatycznych nie stanowi to żadnego problemu, środki homeopatyczne są tym mocniejsze, im bardziej są rozcieńczone. To oznacza, że próbki wody które testowaliśmy, zawierające zero molekuł na przykład, Arsenicum Album, mają maksymalną możliwą siłę działania, i jako takie, mogą stanowić poważne zagrożenie dla amerykańskiego społeczeństwa, które nieświadomie przyjmuje te potężne środki homeopatyczne.

U około 80% dzieci chorych na astmę występuje ona na podłożu atopii, czyli predyspozycji do chorób alergicznych przekazanej genetycznie przez rodziców. Atopie wiąże się obecnie ze zdolnością do nadmiernej produkcji przeciwciał IgE na alergeny. Obecnie wiadomo, że reakcje dziecka na określone alergeny mogą być uwarunkowane genetycznie, zależą od ekspresji wielu genów związanych z chromosomami 5, 6, 11, 14. Dziedziczenie atopii od osób bez astmy nie wpływa na ryzyko wystąpienia astmy u potomstwa, ale obecność atopii u chorych na astmę zwiększa zawsze prawdopodobieństwo rozwoju astmy w rodzinie.

Naukowcy ze szwedzkiego uniwersytetu medycznego Karolinska Institutet pokazali, że niektóre molekuły mikroRNA mogą odgrywać istotną rolę w rozwoju chorób skóry, takich jak AZS. MikroRNA to krótkie, jednoniciowe cząsteczki RNA, które regulują działanie genów, i poprzez oddziaływanie na wiele różnych protein i udział w różnych procesach komórkowych w skórze i systemie immunologicznym, mogą być istotnym czynnikiem w rozwoju chorób skóry. W przyszłości terapie oparte na bazie mikroRNA mogłyby być bardziej efektywne, niż terapie genowe oparte na wpływie na poszczególne proteiny.

Termin alergia został po raz pierwszy użyty przez Klemensa von Pirqueta w 1906 roku i oznaczał szkodliwe dla organizmu reakcje immunologiczne. Z kolei pojęcie atopia, użyte po raz pierwszy przez Cooke’a i Vander Vera w 1916 r., oznacza dziedziczną skłonność do rozwoju reakcji nadwrażliwości typu I, co wiąże się z wytwarzaniem przeciwciał IgE w odpowiedzi na powszechnie występujące w środowisku antygeny – heterogenne białka. Już wtedy uznano rodzinną skłonność do występowania alergii za jeden z wyróżników atopii.

Część autorów podważa ochronny wpływ karmienia piersią, polegający na zmniejszeniu ryzyka wystąpienia chorób atopowych w dzieciństwie. Purvis i wsp. przebadali grupę ponad 800 dzieci w 1., 3. i 5. roku życia i stwierdzili, że ryzyko wystąpienia AZS u dzieci karmionych piersią do 6. mies. życia było mniejsze niż u karmionych dłużej niż 6 mies. Najniższe ryzyko wystąpienia AZS odnotowano u dzieci karmionych sztucznie. Ludvigsson i wsp. oceniali ryzyko wystąpienia AZS w grupie ponad 8 tys.

Według zaleceń EAACI zaleca się karmienie wyłącznie piersią do 4.–6. mies. życia w ramach profilaktyki alergii. Mleko matki zawiera m.in. lizozym (działający przeciwbakteryjnie), laktoferynę (czynnik stymulujący wzrost prawidłowej flory jelitowej) oraz przeciwciała klasy IgA (pierwsza linia obrony przed patogenami). Dzieci karmione piersią do 2. roku życia, nawet przy obciążonym wywiadzie alergicznym u rodziców, rzadko zapadają w tym okresie na AZS. Zawarta w mleku matki laktoferyna pobudza rozwój prawidłowej flory jelitowej, która stymuluje procesy odpornościowe, odgrywając tym samym ważną rolę w profilaktyce alergii.

W ostatnich latach, dzięki postępom biologii molekularnej, nastąpił ogromny postęp w zakresie technik stosowanych w badaniach genetycznych. Umożliwiło to dokładniejsze poznanie genetycznych uwarunkowań wielu chorób. Rozważania dotyczą również chorób atopowych. Obecnie uważa się, że czynnikom genetycznym może podlegać co najmniej kilka etapów patogenezy reakcji atopowej. Są to m.in.: synteza IgE i innych immunoglobulin, swoista odpowiedź na alergeny, dystrybucja i zdolność do aktywacji komórek uczestniczących w patogenezie, próg odpowiedzi narządów docelowych. Każdy z tych etapów może podlegać kontroli pojedynczego lub wielu genów o różnej hierarchii, mogących przejawiać swą aktywność (ulegać ekspresji) na różnych etapach rozwoju osobniczego organizmu człowieka i to często pod wpływem różnych czynników środowiskowych, do dziś nie do końca poznanych.

Ostatnio na forum tajfunek23 napisała o tym, co [powiedział jej ktoś w szpitalu][1]. Otóż było to:

(…) że nie powinnam wychodzić za mąż i mieć dzieci bo skoro to jest choroba genetyczna i moje dziecko miałoby też mieć takie problemy jak ja (…)

Są tutaj dwie sprawy. Pierwsza, że sugerowanie komuś, że powinien czy nie powinien mieć dzieci, jest nie do przyjęcia. Mógłbym tutaj wyszukać źródła i napisać więcej, ale na razie ograniczę się do tego co już napisałem.

Tekst przetłumaczony ze strony <http://www.quackwatch.com/01QuackeryRelatedTopics/quackdef.html>

Znachorstwo: Jak je zdefiniować?

Stephen Barrett, M.D.

W języku angielskim znachorstwo (quackery) pochodzi od słowa quacksalver (ktoś, kto chwali się umiejętnościami w robieniu maści i temu podobnymi). Słowniki definiują quack jako „samozwańczego medyka; szarlatana” oraz „kogoś, kto pretensjonalnie wypowiada się bez dobrej znajomości tematu.” Te definicje sugerują, że promocja znachorstwa oznacza naumyślne zwodzenie, ale wielu zwolenników szczerze wierzy w to, co robią. FDA definiuje oszustwo medyczne jako „promocję, dla zysku, preparatu medycznego, znanego jako fałszywy lub niepotwierdzony.” To może powodować nieporozumienia z powodu potocznego — oraz przed trybunałem — użycia; słowa „oszustwo” wiąże się ze świadomym zwodzeniem. Główna charakterystyka znachorstwa to promowanie, raczej niż oszustwo, chciwość czy mylne informacje.

Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu z bloga Bad Science, „[The End of Homeopathy?][1]”, autorem tekstu jest Ben Goldacre.

Raz za razem, rzetelnie przeprowadzone badania naukowe wykazują, że preparaty homeopatyczne nie działają lepiej od zwykłego placebo. Więc dlaczego klnie się na nie tak wiele sensownych osób? I dlaczego homeopaci uważają, że padają ofiarą kampanii oszczerstw? Ben Goldacre podąża śladem sfałszowanych statystyk, podrobionych ankiet i ludzi oszukujących samych siebie.

[Ben Goldacre][2]

[The Guardian][3]

piątek, 16 listopada 2007

Niektóre aspekty znachorstwa są nieszkodliwe – lub nawet dziecinne – i są też takie, które są naprawdę poważne. We wtorek, ku mojemu zachwytowi, autorka Jeanette Winterson uruchomiła naukową obronę homeopatii na stronach Guardiana. Użyła tam słowa „nano” w bezsensowny sposób, zasugerowała, że homeopatia odgrywa rolę w leczeniu HIV w Afryce, oraz mówiła że artykuł w Lancecie nawołuje lekarzy, aby mówili swoim pacjentom że homeopatyczne „leki” nie działają.

Przeglądając [Atopedię][1] trafiłem niedawno na artykuł o wdzięcznym tytule „Geneza AZS i podstawy terapii według kliniki medycyny homeopatycznej Gelsenkirchen w Niemczech”. Przeczytałem go, i włosy stanęły mi dęba. Pomijając samą [kwestię homeopatii][2], są tam na przykład takie kwiatki:

Postępowanie w klinice w Gelsenkirchen zakłada, że sytuacje [stresowe][3] mogą być odpowiedzialne za powstanie neurodermitis. Każda choroba chroniczna powstaje poprzez uczucie, które niespodziewanie obejmuje daną osobę, i które jest porównywalne z szokiem. W przypadku neurodermitis jest to uczucie rozstania. Osoba chora boi się rozstań.

Osoba chora boi się rozstań, tak? A zdrowa nie? Zastanawiam się, w jaki sposób doszli do tego wniosku. Prawdopodobnie wzięli osobę z AZS i zapytali się: Czy przechodziła Pani kiedyś bolesne rozstanie? A pacjentka odpowiada: Tak! Ach, czyli AZS ma związek z rozstaniami!

Wiecie, na czym polega homeopatia? Nie? W takim razie polecam wideo, w którym James Randi tłumaczy zasady homeopatii. Jeżeli wiecie, polecam je tym bardziej! Szukając w sieci informacji o tym jak się sprawuje homeopatia badana przy pomocy podwójnie ślepej próby, trafiłem na wpis w którym jest następujący fragment: Metaanaliza wielu badań klinicznych opublikowana w czasopiśmie Lancet w 2005 roku kończy się tak: “te wyniki zgadzają sie z twierdzeniem, ze kliniczne działania homeopatii to efekt placebo”.

Niedawno pisałem, że [chciałbym się mylić][1], że chciałbym żeby istniała jakaś, alternatywna bądź nie, skuteczna metoda leczenia AZS.

Załóżmy, że wśród oszustów, naciągaczy oraz „uzdrowicieli” autentycznie przekonanych co do swoich umiejętności leczenia, kryje się ktoś kto potrafi leczyć naprawdę. Jak oddzielić ziarno od plew?