Środowisko

Wakacje! Lato, słońce, plaża, góry, mazury! I Atopia. Pylą różne roślinki, na szlaku wędrówki lekki pył unosi się znad drogi, piasek na plaży łaskocze skórę, słońce praży i można zwariować. Trzeba być jednak dzielnym stworzeniem i sobie radzić.

Kiedyś intensywnie chodziłam po górach, czasami miałam wysypkę na odsłoniętych partiach ciała, ale w zasadzie długie spodnie załatwiały kłopot. Lubiłam i dalej lubię piesze wycieczki, tylko nie w upały. Jakoś nie widzę przeciwwskazań dla atopików.

Witam Cię serdecznie wśród moich myśli. Tak się złożyło, że któregoś razu podesłałam na forum link do posta, w którym pisałam o swoich przeżyciach związanych z AZS. Dexter zaproponował by dzielić się tym tematem na blogu atopowym, zatem się podzielę, ku pokrzepieniu serc innych łaciatych.

Początkowo wcale nie było mi łatwo pisać o AZS. Z czasem zadomowiłam się na forum atopowym, na które trafiłam szukając pomocy na własną rękę. Znalazłam ją, znalazłam wsparcie całej grupy ludzi borykającej się z podobnymi problemami. Nawet ich nie znam, nawet nie wiedzą, że czytam ich słowa i śmieję się, płaczę, drapię się tak samo i biorę te same leki, co oni. Zaczęłam poruszać temat choroby na swoim blogu. To dla mnie niezwykle osobiste wyznania. Trudno mi obnażać własną słabość, choć, być może, właśnie to moje pisanie przyniesie kiedyś komuś pomoc. A gdy jest mnie samej jest źle z chorobą i czuję się osamotniona w zmaganiach z nią, czerpię siłę wśród wirtualnych atopików.

Choroby atopowe, takie jak AZS, astma czy alergiczny nieżyt nosa wydają się być niezmiernie rzadkie w takich społecznościach jak Papuasi albo australijscy Aborygeni wiodący taki tryb życia jak ich przodkowie. W tradycyjnych językach afrykańskich brakuje słów na określeń astmy czy egzemy. Jednak wynalazki XX wieku pomału zaczęły wkraczać i na te tereny. Wiadomo też, że gdy tylko ci ludzie zaczęli żyć zgodnie z zachodnioeuropejskimi normami, szybko zaobserwowano u nich wzrost zachorowań na choroby atopowe. Powiązano to z roztoczami kurzu domowego oraz zanieczyszczeniem środowiska. Czy taki związek faktycznie istnieje? A jeśli tak – czy ma on jakieś większe znaczenie?

U około 80% dzieci chorych na astmę występuje ona na podłożu atopii, czyli predyspozycji do chorób alergicznych przekazanej genetycznie przez rodziców. Atopie wiąże się obecnie ze zdolnością do nadmiernej produkcji przeciwciał IgE na alergeny. Obecnie wiadomo, że reakcje dziecka na określone alergeny mogą być uwarunkowane genetycznie, zależą od ekspresji wielu genów związanych z chromosomami 5, 6, 11, 14. Dziedziczenie atopii od osób bez astmy nie wpływa na ryzyko wystąpienia astmy u potomstwa, ale obecność atopii u chorych na astmę zwiększa zawsze prawdopodobieństwo rozwoju astmy w rodzinie.

Ostatnio na forum tajfunek23 napisała o tym, co [powiedział jej ktoś w szpitalu][1]. Otóż było to:

(…) że nie powinnam wychodzić za mąż i mieć dzieci bo skoro to jest choroba genetyczna i moje dziecko miałoby też mieć takie problemy jak ja (…)

Są tutaj dwie sprawy. Pierwsza, że sugerowanie komuś, że powinien czy nie powinien mieć dzieci, jest nie do przyjęcia. Mógłbym tutaj wyszukać źródła i napisać więcej, ale na razie ograniczę się do tego co już napisałem.

W [poprzednim poście][1] opisałem pokrótce swój „wyjazd z choroby”. W mojego doświadczenia wynika, że związek z chorobą ma ogólnie pojęte środowisko, a im dalej od Warszawy tym lepiej.

Od razu zastanawiamy się, a co takiego właściwie w tym środowisku może być takiego. Dwóch pierwszych kandydatów to woda i dieta.

Dopiero dzisiaj zauważyłem, że kilka dni temu na zostałem na forum zapytany, jak to się stało, że przeszło mi AZS. Najpierw muszę się zastrzec, że AZS nie przeszło mi do końca; cały czas mam zmiany na stopach, trzymające się uporczywie w paru miejscach, i nawet właśnie w trakcie pisania tego postu smaruję te miejsca hydrokortyzonem [kupionym w supermarkecie][1]. Ale poza tym faktycznie, AZS mi przeszło, to znaczy mogę normalnie żyć i w ogóle się tym AZS nie przejmować.