psychika i ciało
Opryszczka z bonusem
Zniknęłam z eteru na jakiś czas, niestety nie z powodu utraty zainteresowanie tematem atopii, czy choćby wygranej w lotto. Nie było mnie długo, bo zmogła mnie choroba.
Zaraz po powrocie z krótkich wakacji dopadła mnie pierwsza w życiu opryszczka. Z tym, że nie miałam pojęcia, że to to, bo nie miałam zimna ani nic takiego, nigdy, jak do tej pory… Jako, że wirus zaatakował mnie po raz pierwszy, było ciężko. A zaczęło się tak…
Co dajemy sobie wmawiać
Przeglądając Atopedię trafiłem niedawno na artykuł o wdzięcznym tytule „Geneza AZS i podstawy terapii według kliniki medycyny homeopatycznej Gelsenkirchen w Niemczech”. Przeczytałem go, i włosy stanęły mi dęba. Pomijając samą kwestię homeopatii, są tam na przykład takie kwiatki:
Postępowanie w klinice w Gelsenkirchen zakłada, że sytuacje stresowe mogą być odpowiedzialne za powstanie neurodermitis. Każda choroba chroniczna powstaje poprzez uczucie, które niespodziewanie obejmuje daną osobę, i które jest porównywalne z szokiem. W przypadku neurodermitis jest to uczucie rozstania. Osoba chora boi się rozstań.
Osoba chora boi się rozstań, tak? A zdrowa nie? Zastanawiam się, w jaki sposób doszli do tego wniosku. Prawdopodobnie wzięli osobę z AZS i zapytali się: Czy przechodziła Pani kiedyś bolesne rozstanie? A pacjentka odpowiada: Tak! Ach, czyli AZS ma związek z rozstaniami!
Drapanie jest powodowane swędzeniem a nie czym innym
Po raz pierwszy, sam już nie wiem od jak dawna, w ogóle się nie drapię. Po przeprowadzce do Dublina praktycznie zapomniałem o tym że miałem AZS. Trudno powiedzieć co jest najważniejsze, czy to klimat, czy brak jakiegoś alergenu specyficznego dla Warszawy (albo Polski), a może kombinacja różnych rzeczy.
Kiedyś zastanawiałem się, co by się stało gdybym nagle wyzdrowiał, czy w ogóle przestałbym się interesować AZS? Przestałbym pisać na forum? Przestał pisać bloga? Rzeczywiście, o wiele mniej udzielam się teraz na forum i mniej się nim zajmuję, ale o AZS cały czas pamiętam. Niedawno nawet przeprowadziłem dyskusję w której udało mi się przekonać moją rozmówczynię. Była to bodaj najbardziej produktywna dyskusja w internecie w jakiej miałem okazję brać udział.