astma (2) ben-goldacre (7) charaktery (1) chemia (4) dieta (1) drapanie (1) dzieci (2) eksperyment (2) fundacja-alabaster (1) genetyka (3) historia (2) homeopatia (20) humor (4) james-randi (4) john-diamond (2) karmienie-piersią (2) leki-biologiczne (2) michael-specter (1) microrna (1) mózg (1) podwójnie-ślepa-próba (2) protopic (1) przekrój (1) przyczyny (3) psychika-i-ciało (3) rhys-morgan (1) robert-m.-sapolsky (1) sejm-i-senat (1) stres (1) wakacje (1) woda (2) zloty (3) życie (2)

przyczyny

Raczej środowisko niż genetyka

Ostatnio na forum tajfunek23 napisała o tym, co powiedział jej ktoś w szpitalu. Otóż było to:

(…) że nie powinnam wychodzić za mąż i mieć dzieci bo skoro to jest choroba genetyczna i moje dziecko miałoby też mieć takie problemy jak ja (…)

Są tutaj dwie sprawy. Pierwsza, że sugerowanie komuś, że powinien czy nie powinien mieć dzieci, jest nie do przyjęcia. Mógłbym tutaj wyszukać źródła i napisać więcej, ale na razie ograniczę się do tego co już napisałem.

Woda, dieta i stres

W poprzednim poście opisałem pokrótce swój „wyjazd z choroby”. W mojego doświadczenia wynika, że związek z chorobą ma ogólnie pojęte środowisko, a im dalej od Warszawy tym lepiej.

Od razu zastanawiamy się, a co takiego właściwie w tym środowisku może być takiego. Dwóch pierwszych kandydatów to woda i dieta.

Jak to się stało że mnie AZS opuściło

Dopiero dzisiaj zauważyłem, że kilka dni temu na zostałem na forum zapytany, jak to się stało, że przeszło mi AZS. Najpierw muszę się zastrzec, że AZS nie przeszło mi do końca; cały czas mam zmiany na stopach, trzymające się uporczywie w paru miejscach, i nawet właśnie w trakcie pisania tego postu smaruję te miejsca hydrokortyzonem kupionym w supermarkecie. Ale poza tym faktycznie, AZS mi przeszło, to znaczy mogę normalnie żyć i w ogóle się tym AZS nie przejmować.