dr Maria Lisiecka

Alergolog

Liczba komentarzy: 17

Komentarze

#1 kerstink, Grudzień 19, 2006 at 8:15 rano:

Po stosowaniu diety eliminacyjnej w ciagu 4 tygodni syn mial idealna skore, bez masci i lekow. Stosuje medycyne konwencjonalna.

#2 lamia, Lipiec 2, 2007 at 1:08 po południu:

Niestety ale polecić nie mogę. Ta pani na początku wydawała mi się bardzo rozsądna, ale w rezultacie zupełnie mi nie pomogła. Zwodziła mnie i zwodziła, aż wreszcie oznajmiła, że to co mam to nie jest alergia (wszyscy inni lekarze twierdzili, że jest). Uparcie twierdziła, że szkodzą mi konserwanty, po wyeliminowaniu ich z diety, okazało się, że to nie one. Na pytanie czy mogłaby mi zrobić testy, oznajmiła, że nie widzi potrzeby. Koleżanka mojej mamy, też próbuje się u niej leczyć i sytuacja niestety jest zaskakująco podobna.

#3 kerstink, Lipiec 11, 2007 at 9:27 rano:

Byc moze w przypadku dzieci problemy sa na ogol mniej zlozone i latwiej osiagnac efekty. Z perspektywy widze, ze moje dziecko bylo bardzo klasycznym przypadkiem nadajacym sie do diety. U doroslego problemy sa najczesciej zlozone, i byc moze tej pani dr brakuje podejscia 'calosciowego'.

#4 jkmkmk, Sierpień 10, 2007 at 10:28 po południu:

Nikomu nie polecam tej doktor. Byłam u niej na dwóch wizytach.
Pierwsza wizyta zrobiła na mnie bardzo negatywne wrażenie - w ciągu krótkiej wizyty pani doktor dwukrotnie spoglądała na zegarek, równocześnie obsługiwała przynajmniej dwie osoby, była bardzo zniecierpliwiona i zabiegana; przerywała mi wypowiedzi i oczekiwała konkretnych definicji, podczas gdy w moim przypadku ogarnięcie moich objawów w jednym zdaniu było niemożliwe. Nie miała czasu mnie wysłuchać i podważała to, co mówiłam. Nie wierzyła w to co mówię. Gdy opisałam jej sytuacje, w której powtarzały się moje ataki kaszlu z krzywą miną powiedziała, że jest to nie możliwe. W końcu zapisała mnie na testy (2 alergeny!)Poszłam na badanie, niestety wyniki nie potwierdziły podejrzeń co do przyczyn moich dolegliwości. I wtedy Pani doktor stwierdziła, że żaden inny czynnik poza właśnie tym, który sprawdziła nie ma prawa być przyczyną i ona nic więcej nie może zrobić, bo to nie alergia. Poza tym moje objawy to nic poważnego ani uciążliwego, jej postawa sugerowała, że przesadzam a nic mi nie dolega. Powiedziała mi jeszcze zdanie, że jak ktoś ma alergię to nos ma zatkany non stop przez kilka miesięcy.
Ciekawa była też jej reakcja na moją sugestię, że może grzyby są problemem. Ostro i z pretensją, że nadal zawracam jej głowę, spytała, czy mam grzyba w domu - mówię, że był niedawno i został zamalowany. W odpowiedzi usłyszałam " no to nie mam pani grzyba".
Gdy opowiedziałam jej jeszcze o innych moich dolegliwościach (które ewidentnie mogą być przyczyną jakiejś nietypowej alergii, bo kilku lekarzy to potwierdziło) jednym zdaniem stwierdziła, że to sprawa higieny i na pewno nie alergii, bo objawy powinny być inne.
Pani doktor okazała się niekompetentna i całkowicie niezaangażowana w pacjenta. Nie mówiąc o tym , że była bardzo niesympatyczna i arogancka. Może jest świetna w standardowych przypadkach, ale w moim, gdzie może wymagało to trochę więcej pracy, odpuściła.
Mam nadzieję, że inni pacjenci będą mieli więcej szczęscia.

#5 Lostris, Listopad 9, 2007 at 8:37 rano:

Niestety muszę się zgodzić z opinią jkmkmk. Piszę 'niestety', bo wolałabym nigdy nie trafić do specjalisty, jakim jest pani Maria Lisiecka - Houpline. Pomijając brak kompetencji, ta pani jest po prostu niewychowana. Podkreśla wciąż swoje wykształcenie i trud, z jakim je zdobyła, ale te wszystkie lata nauki(jeśli w ogóle były) na niewiele się zdały. Ignorancja, jaką wykazuje "doktor" Maria Lisiecka jest szokująca. Wywiad z pacjentem prowadzi biegając z jednego gabinetu do drugiego (czyżby przyjmowała dwóch pacjentów jednocześnie ? oszczędność czasu ? chęć większego zarobku ?). Wszystko co mówiłam przyjmowała z niedowierzaniem i kpiną, z cynicznym uśmieszkiem na nieprzyjemnym obliczu. Kiedy zadawałam dociekliwe pytania i wyraziłam głębokie zaniepokojenie swoim stanem, zdenerwowała sie tak bardzo, że ... zostawiła mnie w gabinecie nie kończąc rozmowy. Czy tak zachowuje się wykształcony specjalista ? W moim przekonaniu tej pani brak profesjonalizmu 'w każdym calu'. Oczywiście jest to subiektywna opinia, ale widzę, że w tych odczuciach nie jestem osamotniona. Jak należałoby nazywać ludzi, którzy żerują na cudzej krzywdzie i za nic mają pokładane w nich nadzieje ? Mnie przychodzi do głowy tylko jedno określenie, ale wnioski każdy wyciągnie sam. Pozostaje mi życzyć wszystkim 'poszkodowanym', aby los ustrzegł ich przed kolejnymi rozczarowaniami i pożal się boże "specjalistami" z przypadku. Pozdrawiam serdecznie L.

#6 Dziwozona, Luty 26, 2008 at 9:06 po południu:

Bardzo polecam panią doktor Lisiecką - pani doktor jest rzeczywiście bardzo konkretna i nie lubi "rozwlekłego rozżalania sie" i wymuszania badań przez pacjentów ale rzeczywiście ma efekty. Ja męczyłam się kilka lat i nie mogłam sobie poradzić - ona sprowadziła mnie na ziemię: nawilżać i nie drapać, nie używać mydła w płynie itp. Proste ale samemu trudno na to wpaść -inni lekarze dawali mi maści sterydowe!
Pani doktor nie wyciąga od nikogo kasy na badania jeśli są zbędne ani nie promuje drogich leków i kremów. Ja leczę sie na fundusz i nie zauważyłam żeby mnie gorzej traktowała.
To prawda że pani doktor jest zabiegana bo odczula 100pacjentów dziennie - dlatego często jest tam spore zamieszanie i nie dziwię sie że pani doktor traci czasem cierpliwość.
I chwała pani doktor Lisieckiej za to, że tak ciężko haruje i przyjmuje tylu pacjentów bo wyniki odczulania u niej są REWELACYJNE! jeśli zatem szukasz lekarza, który wysłucha godzinnych Twoich wywodów idź do mniej obleganego specjalisty. U pani Lisieckiej liczą się konkrety.
Aha - mojemu bratu "uczulonemu" na kurz też pomogła.

#7 Anna W., Grudzień 19, 2008 at 12:41 rano:

Żyję już trochę na świecie, ale z takim chamstwem i arogancja ze strony lekarza nie spotkałam się nigdy w zyciu. Niestety nie jestem w stanie ocenic kompetencji pani doktor (nie dala mi szansy poznac się z tej strony), ale mogę ocenic ją jako człowieka, co w przypadku lekarza nie jest bez znaczenia, a nawet powiedziałabym, ze znaczenie ma podstawowe.
Moja corka zostala skierowana do Centrum Alergii przez dermatologa z prywatego centrum medycznego. Zadzwonilam i umówiłam się na wizytę. Pani w recepcji (swaja droga przemila i zyczliwa osoba) poinformowala mnie, ze musze przynieść (oprocz skierowania) zaświadczenie o ubezpieczeniu ZUS. Posiadam takowe, wiec je wzielam. Po krotkiej rejestracji okazalo się, ze w poczekalni czeka ok.10 osob. Bylam zdziwiona, ze w miejscu gdzie pacjent jest zapisywany na okreslona godzine w poczekalni zastane tylu oczekujących. W krotkim czasie okazalo się „o co chodzi”. Pani doktor „latala” od jednego gabinetu do drugiego „obsługując” pacjentów na cztery rece!!!!Chce być dobrze zrozumiana. Jeden lekarz-dwa gabinety…kupa pacjentow!!Po pol godzinie oczekiwania lekarka machnęła na nas reka w gescie zapraszajacym. Gdy zamknęłam za soba drzwi powiedziala..”proszę nie zamykac…ja będę wychodzic do drugiego gabinetu”!!!
Nastepnie okazalo się, ze centrum medyczne , które mnie skierowalo na Jasna..nie ma podpisanej umowy z NFZ-em i nie mogę być przyjeta.
I ok. Ja to rozumiem.Problem polega na tym, w jaki sposób lekarka ze mna rozmawiala dalej. Polecila (sic!)mi nazajutrz dostarczyc skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu.Powiedzialam, ze to nie będzie możliwe.Pani zapytala „a dlaczego?”…ja na to, ze pracuje i nie będę w stanie tego załatwić. Ona na to, ze w takim razie mam podpisac zobowiązanie, ze skierowanie przyniose w poniedziałek i zostawic kaucje w wysokości 150 zl. Ja na to:”..Nie mogę zostawic bo…” i tu ta kobieta nie dala mi dokończyć kierując we mnie swój paluch i krzyczac „a widzi pani…oszukac chce”
Nogi się podemna ugięły i nie zdążyłam nic pwoedziec bo lekarki już nie było w gabinecie..
Pyskowka przeniosła się do poczekalni (pelnej pacjentow). Zostalam oskarzona o to, ze mimo dobrych checi pani doktor nie jestem w stanie przyjąć jej warunkow i zostawic kaucji (znaczy się oszustka!). Wtedy przekrzykując już te babe wykrzyknęłam, ze mam przy sobie 50 zlotych i karte platnicza…”wiec gdyby był u Panstwa terminall’…
„Taaa terminal i co jeszcze”- odpowiedziala Pani Lisiecka…
Mowila jeszcze wiele i glosno , nie dala mi dojsc w ogole do slowa…wrzeszczac na mnie i przerywając w pol slowa.
Sprawe nastepnie zaczela komentowac w otwartym gabinecie już z innym pacjentem.Wyprowadzilam przerazone dziecko i postanowilam, ze nawet gdyby mi dopłacali ZUS z NFZ…moja noga tam nie postanie.Takiego braku kultury, szacunku i życzliwości nie widziałam dawno.
To bazar a nie przychodnia.

#8 fantyna, Kwiecień 16, 2010 at 3:23 rano:

Niemal nie wierzylam w to, co przezylam dzis w gabinecie pani Lisieckiej, poki nie weszla na to forum i nie przeczytalam tych komentarzy! Myslalam, ze ja trafilam na wyjatkowo zly dzien pani dr, ale nie okazuje sie, ze wiele osob spotkało sie z beszczelnym i absurdlanym potraktowaniem.
Ja będąc dziś na pierwszej (i ostatniej!) wizycie u tej pani najpierw odp. na jej pytania, a nastepnie, zanim zdazylam sie wypowiedziec usłyszalam: "pani nie ma alergii, do widzenia". Zapytalam wiec, ale jak to pani mnie nie zbadala, nie obejrzala nawet mojej skory z bliska i pani wie, ze nie mam alergii? Na co ta pani mowi, ze to ona chyba wie lepiej i nie ma czasu ze mna rozmawiac, bo jak glupia baba spod Karpacza nie rozumie, to moze choc ja powinna skoro niby mieszkam w wlk miescie - !!! W zyciu nie spotkalam sie z takimi komentarzami u lekarza!! A potem nagle, w polowie mojego pytania wyszla i zaczela rozmawiac na korytarzu z jakimis in. pacjentami - kiedy wyjrzalam z gabinetu i spytalam czy to koniec wizyty dosc niespodziewany, to ta pani zaczela na mnie krzyczec, abym sie wynosila, drzwi sa tam i zaraz zawola policje. Biegala, krzyczal i pokazujac na mnie pukala sie palcem w czolo. Prawde mowiac oprocz tego, ze wkurzylam sie, ze "stracilam" cenne skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu, to bardziej w tamtym momencie balam sie, ze stane sie obiektem jakiejs niepohamowanej zlosci i ataku ze strony tej pani. To po prostu nieprawdopodobne, ze ta placowka w ogole istnieje, ze tam ktos przychodzi i ze sie daje traktowac w taki sposob.
Absolutnie nie polecam, wrecz uważam, że ta pani jest nie tylko chamska, ale i nawet niebezpieczna.
A ja musze znów odbyć drogę do lekarza pierwszego kontaktu i zdobyć kolejne skierowanie. A wizyta kolejna już pewnie za 3 miechy u kolejnego, nieznanego mi lekarza.... Już się boję!

#9 xxx, Kwiecień 27, 2010 at 11:57 rano:

"Niestety" ja też się zaliczam do pacjentów dr Lisieckiej, ale na całe szczęście już do byłych pacjentów, bo od dzisiaj sam zrezygnowałem z jej usług. Odczulam się w jej klinice od sierpnia 2009 r., od początku Pani Lisiecka nie interesowała się jak czuje się po owych szczepionkach, czy nie puchnie mi ręka w miejscu szczepienia itd. Zupełny brak zainteresowania, byle tylko zaszczepić (ja przepraszam, ale chyba nie do końca o to chodzi w odczulaniu), zawsze była arogancka i nie dawała pacjentowi dojść do słowa, a do tego obsługiwała 2 pacjentów naraz (dosłownie latała jak zwariowana z gabinetu do gabinetu) ale zeszły czwartek (22 kwiecień) okazał się przedostatnią wizytą w Allergo Center (i bardzo dobrze!). Dokładnie rzecz ma się tak: 22 kwietnia o godz. 16:00 zostałem zaszczepiony w Allergo Center u dr Lisieckiej na bylice- nazwa szczepionki Allergovit A+B (zaznaczam, że była to moja pierwsza szczepionka tego typu), w piątek 23 kwietnia rano spojrzałem w lustro i szok, cała twarz mi spuchła, jakby mnie stado pszczół pokąsiło, obsypana twarz, szyja, klatka piersiowa do połowy brzucha krostami-syfami łojotokowymi, do tego sącząca się ropa z tyłu uszu (czyli skrajny przypadek nie przyjęcia się szczepionki=wstrząs anafilaktyczny dla organizmu), cięższe oddychanie do niedzieli (na całe szczęście brak duszności).

#10 xxx, Kwiecień 27, 2010 at 11:59 rano:

cd. Ale do rzeczy zadzwoniłem w piątek zaraz po godzinie 8:00 do Allergo Center, by się dowiedzieć od pani Lisieckiej, co mam robić? Czy jechać do szpitala by dali mi sterydy (na zatrzymanie wstrząsu anafilaktycznego), czy to samo przejdzie, czy mam przyjechać by mnie obejrzała, a tu ze słuchawki jedynie usłyszałem od sekretarki: "Pani Lisiecka jest zajęta, kazała Panu przekazać by Pan się zgłosił do lekarza pierwszego kontaktu", co i tak zrobiłem, zgłosiłem się do przychodni do lekarza pierwszego kontaktu, ten powiedział, żebym od razu jechał na oddział ratunkowy bo konsekwencje szczepionki mogą być straszne. Pojechałem na oddział ratunkowy, tam pobrali odemnie krew i dostałem 2 zastrzyki znieczulające w tyłek, niestety bez zgody alergologa nie mogli mi podac sterydów
(ponieważ nie mają prawa przerywać sterydami odczulania), męczyłem się całą noc opuchnięty pod obserwacja lekarza oddziału ratunkowego, rano w sobote mnie wypisali i kazali od razu w poniedziałek zgłosić się do lekarza prowadzącego moje odczulanie-alergologa, bo to już przekracza ich kompetencje. Minęła cała sobota, dalej napuchnięty, w niedziele troche opuchlizna zaczęła schodzić, ale dalej wysyp krost i ropa za uszami. I tak nadszedł poniedziałek, pojechalismy z matką do Allergo Center (ostatni raz!) do dr Lisieckiej by Nam wytłumaczyła co się ze mną działo, z moim organizmem od piątku, ale niestety doktor powiedziała, że nie ma dla Nas czasu (nawet 5 minut), bo nie jestesmy umówieni, mimo moich argumentów że wylądowałem na oddziale ratunkowym, że wyglądam strasznie po szczepionce, że odbiło się to na moim zdrowiu (już nie mówie o straconych nerwach, czasie, zarwanej szkole i pracy) to pani Lisiecka dalej była zimna, traktowała Nas jak powietrze, nawet nie chciała na mnie spojrzeć, zero zainteresowania z jej strony, jak się czuje, zupełnie nic, znieczulica (tylko pokrzykiwała do Nas w stylu: "Cicho tam, nie awanturować się bo jest godzina 8:05"), byle zaszczepić (tak to każdy potrafi), a jak coś się złego dzieje, to nie ma wytłumaczenia, żadnej informacji, nic po prostu nic skandal!!! Zaznaczam że była to moja ostatnia wizyta u lisieckiej i jej chorej klinice. KATEGORYCZNIE ODRADZAM JAKICHKOLWIEK WIZYT u pani marii lisieckiej, CHYBA ŻE DRODZY PACJENCI CHCECIE ABY WAS TO SAMO SPOTKAŁO CO MNIE...

#11 sloneczko, Czerwiec 10, 2010 at 1:24 po południu:

Nie wiem kim są osoby, które były konsultowane przez NAJLEPSZEGO ALERGOLOGA jaki jest tj. Panią doktor Marię LISIECKą. Na pewno nie jestescie Państwo zdrowi na umyśle!!!!!!

[Wystarczy, resztę bluzgów usuwam (dex)]

#12 LAMUSEK, Czerwiec 11, 2010 at 3:51 po południu:

ZGADZAM SIĘ ZE SŁONECZKIEM!!!!!! UWAŻAM ZE TO CENTRUM JEST NAJLEPSZE!!!! WIDZICIE TYLKO ZLE ZACHOWANIE LEKARZA. JA PRZEZ TYLE LAT TAM CHODZĘ I JAKOŚ NIGDY NIE SPOTKAŁAM SIĘ Z TAKA SYTUACJA ŻEBY PANI DOKTOR ŹLE TRAKTOWAŁA PACJENTÓW. A SKORO WAM SIE TO PRZYTRAFIŁO TO ZNACZY ZE MUSIAŁ BYĆ JAKIŚ POWÓD!!!!!!!! NIE WIEM PO CO PISZECIE TAKIE RZECZY. UWAŻAM ZE PANI DOKTOR JEST BARDZO DOBRYM SPECJALISTĄ ZNAJĄCYM SIĘ NA RZECZY. DLA NIEJ NAJWAŻNIEJSZE JEST DOBRO PACJENTA. ZAWSZE UŚMIECHNIĘTA PRZYJAŹNIE NASTAWIONA NIE TYLKO DO MNIE. INNI PACJENCI TEZ TAK MÓWIĄ A TO ZE BIEGA OD GABINETU DO GABINETU TO TYLKO ŚWIADCZY O NIEJ BO TAM PACJENT NIE JEST ANONIMOWY. JEŚLI NIE UMIECIE DOCENIĆ PANI DOKTOR I TEGO CO ONA DLA NAS ROBI TO IDZIECIE DO INNEGO LEKARZA KTÓRY SIEDZI W GABINECIE I JAK NIE JESTEŚCIE UMÓWIENI TO GO NIE ZOBACZYCIE I PRZYJMUJE 20 PACJENTÓW DZIENNIE ON NA PEWNO WAM POMOŻE

#13 sloneczko, Czerwiec 11, 2010 at 5:52 po południu:

Zupełnie przypadkowo trafiłem na tę stronę.
Zatem jedno co należy powiedzieć o Pani Doktór Marii Lisieckiej to to,że jest WYBITNA, BARDZO MąDRA, INTELEGENTNA stad tak szybkie i błygostliwe i trafne diagnozy , które przeszkadzają takim tempakom jak jkmkmk i Lostris.

[Wystarczy, resztę bluzgów usuwam (dex)]

#14 alergiczka, Lipiec 15, 2010 at 2:04 po południu:

Potwierdzam negatywne wypowiedzi. Dzisiaj byłam na pierwszej wizycie u dr Lisieckiej. Ktoś mi ją polecił:). Żałuję, że wcześniej nie przejrzałam internetu. Z początku myślałam, że ta pani pracuje w rejestracji, ale tylko dyktowała coś rejestratorce. Kiedy zapytałam, gdzie jest toaleta, odpowiedziała: "Tutaj, kobieto, przecież nie tam!". Później w ogóle nie chciała mnie słuchać i wszystko negowała. Uporczywie zadawała te same pytania, chociaż w kółko odpowiadałam: "nie wiem", "nie pamiętam". Pytała od kiedy zaczyna się alergia, dokładnie(!), ile godzin trwają objawy i kiedy, co do dnia i godziny. I stwierdziła, że nie jest znachorem, tylko lekarzem i że diagnozę stawia się na podstawie wywiadu(sic!). Dobrze, że nie jest ginekologiem, bo ciążę też diagnozowałaby na podstawie wywiadu. W rezultacie odesłała mnie do następnej wizyty. Mam się obserwować, żeby później co do godziny zdać relację.
W dzieciństwe miałam zdiagnozowaną astmę i uczulenie absolutnie na wszystko. Z roku na rok czuję się gorzej. Z ciekawości pójdę na następną wizytę do pani doktor, ciekawe, co powie? Dam znać, ale nie jestem dobrej myśli co do tej pani.

#15 patryshia222, Sierpień 14, 2010 at 11:33 rano:

Może wyznaczy datę śmierci... to jest masakra, trafiać na takich lekarzy!

#16 idad, Maj 25, 2011 at 8:11 po południu:

Zdecydowanie odradzam tę panią doktor. Wyprosiła mnie dzisiaj z gabinetu po tym, jak poprosiłam, żeby mówiła do mnie wolniej, bo noszę aparaty słuchowe. potraktowała mnie podobnie, jak we wcześniej opisanych komentarzach, zniesławiając tekstem: "do psychiatry powinna się pani zapisać". Na podstawie mojego doświadczenia (jestem pedagogiem i terapeutą) mogę powiedzieć, że pani Lisiecka ma delikatnie mówiąc "problemy osobowościowe". Proszę zaufać i oszczędzić sobie niepotrzebnych frustracji i upokorzeń. Jeżeli ktoś z Państwa w najbliższym czasie zostanie potraktowany przez tę lekarkę w podobny sposób to jestem gotowa nawiązać kontakt i zatroszczyć się o to, żeby pani doktor straciła prawo wykonywania zawodu za nie przestrzeganie kodeksu etycznego na tle zaburzeń osobowości.

#17 Men, Styczeń 16, 2012 at 7:41 po południu:

Ja i moja małżonka leczymyliśmy sie u tej doktor. Staram konstruktywnie odbierać wszelką krytyke. Ale po tym jak ta kobieta przedstawiła mojej żonie swoją "subiektywną" opinię na temat mój i naszego związku, zszokowani możemy powiedzieć, że to co reprezentuje sobą ta kobieta to szczyt chamstwa, beszczelnej wścibskości, arogancji i braku szacunku.
Poza tym, nie wiem czy praktyce przyjmowania w tym samym czasie, przez jednego lekarza w dwóch sąsiednich pokojach, dwóch pacjentów na raz nie powinien przyjrzeć się prokurator?

Zaloguj się, żeby dodać tu swój komentarz.